Cellaret, garde du vin, lodarka

Upał męczy nas swoimi temperaturami, aby odetchnąć, sięgamy po to, co przynosi nam ulgę. Chłodna kąpiel, zimny napój lub deser wydają się nieodzownymi. Sto lat temu wysokie temperatury również bywały nieznośne, a mimo braku zamrażarek, możliwe było picie chłodnych napojów i jedzenie lodów.

Spiżarnie wypełniano zapasami przez całe lato i jesień. Zimą, wczesną wiosną, gdy ogrody i sady nie dostarczały plonów, można było wykorzystać przygotowane smakołyki. Z niezwykłym szacunkiem zagospodarowywano owoce, warzywa, mięso i nabiał. Korzystano z różnych technik przechowywania jedzenia. Już od wielu lat wykorzystywano sól i lód. Aby odpowiednio przygotować się do lata, tęgą, mroźną zimą cięto grube tafle lodu, następnie lokowano je w specjalnie przygotowanych piwnicach. Na ziemi układano kratę, na niej tafle obok siebie, aby później polewać je odrobiną gorącej wody i obficie obsypać solą. W ten sposób łączono duże kawałki lodu, co gwarantowało łatwiejsze jego przechowywanie. Gdy lód topniał, woda wsiąkała w ziemię. Jako izolację wykorzystywano torf i trociny. Przechowywany odpowiednio lód mógł służyć swą niską temperaturą niekiedy nawet do jesieni.

Około XVII wieku pojawiły się specjalne meble do przechowywania i chłodzenia latem butelek z winem. Nazywane były po staropolsku chłodziarkami, lodowniami, lodarniami lub lodarkami. Dla ceniących jakość trunków chłodziarki stały się modnym wyposażeniem domów. Wytrawni znawcy sugerowali, iż wina białe powinny być serwowane chłodniejsze, a dobór i kolejność win podawanych do stołu stały się podstawą świetności obiadu.

Lodarki rozpowszechnione zostały w Europie i Ameryce w XVIII wieku. Wiele ich odmian powstało w Anglii. W „Słowniku terminologicznym mebli” profesora Izydora Grzeluka zostały wymienione: cellaret, sarcophagus, garde du vin, wine coder, wine cystern, wine carrier. Francja miała swoje rafraichissoir. Początkowo były częścią kredensów, praktyczne, o dobrze zachowanych proporcjach. Ich bardziej wyodrębniająca forma pojawiła się w XIX wieku. Stały się masywniejsze i bardziej ozdobne. Tworzono cellarety o skromnej dekoracji, empirowe, do zdobień wykorzystywano też motywy greckie i rzymskie. Czasem przybierały kształt sarkofagów, dekorowanych głowami lwów, o podstawie w formie łap zwierzęcych. Niekiedy były tworzone w postaci szuflady, podzielonej na przedziały pokryte cynkiem, z czasem jako szafka, indywidualny mebel. Wykonane najczęściej z mahoniu lub palisandru, bywały ośmioboczne, okrągłe, owalne. Niektóre wzmacniano metalowymi obręczami. Dla praktycznego wykorzystania wyposażano je w nóżki na rolkach i antaby po bokach. Wnętrze chłodziarek pokrywano blachą cynkowaną lub ołowiem. Udogodnieniem były kraniki, które pozwalały opróżnić lodarkę z powstałej z lodu wody.

Zwiedzając pałac w Kozłówce, w Sypialni Hrabiny możemy zobaczyć ekskluzywny przykład lodówek z XIX wieku. Wygląd nie zdradza ich zastosowania. Są to szafki w stylu Ludwika XV, udekorowane brązem i mosiądzem. Fronty zostały ozdobione fornirem ułożonym w szachownicę. Otwierano je od góry, a wewnątrz wyłożone zostały ocynkowaną blachą. Na plecach szafki widnieje zatarta pieczęć: ,,Fabryka Wyrobów Stolarskich, pod firmą Józef Sawicki w Warszawie … Smolna 32”. W zbiorach Muzeum Woli zachowano etykietę reklamową z początku wieku, która informuje: „Sawicki Józef Fabryka i Magazyn Mebli gotowych stylowych wykwintnych i skromniejszych urządzenia sklepowe i wszelkie roboty w zakresie stolarstwa, podejmuje się kompletnych urządzeń apartamentów z robotą tapicerską” W spisie rzemieślników warszawskich końca XIX wieku dodano informację, iż zakład zatrudniał 49 osób. ,,Kurjer Warszawski” z 20 maja 1904 roku w Dodatku Porannym zawierał reklamę, z której dowiadujemy się, że firma działała od 1874 roku, a siedzibę ze Smolnej 32 przeniesiono do ,,domu własnego” na Mokotowskiej 43. Był już możliwy kontakt telefoniczny pod numerem 2625.

Kozłowieckie szafki-lodówki pochodzą z oryginalnego wyposażenia pałacu. Gdy zatracimy się na moment w opowieści o historii rezydencji, możemy wyobrazić sobie elegancką hrabinę na szezlongu, trzymającą w dłoni kieliszek z serwisu herbowego Zamoyskich, pełny schłodzonego wina.

„A kiedy do mnie wrócisz,
Najdroższy mój chłopczyno,
Czerwone róże rwać,
Popijać chłodne wino?”

Ludwig Achim von Arnim (1781–1831) ,,Ze śniegiem róż czerwonych”


Opracowała : Magdalena Pilsak