Samograje…

W książce Antoniego Beliny-Brzozowskiego „Kozłówka w moich wspomnieniach” znajdujemy taki oto opis jednego z pałacowych wnętrz: „Po lewej stronie stał niezapomniany fortepian Pleyel o głębokim dźwięku. Tam również znajdowały się cztery szafki wypełnione ciasno zwiniętymi rolkami do pianoli z muzyką klasyczną. Po założeniu ich do uchwytów fortepianu, a pompując nogami, mogłem słuchać mojego ulubionego Liszta i innych sławnych muzyków.” Turyści, odwiedzający dziś nasze Muzeum, nadal mogą podziwiać owo urządzenie, które odtwarzało utwory muzyczne, wykorzystując do tego celu fortepian. To pianola znajdująca się w Salonie Czerwonym pałacu Zamoyskich w Kozłówce. Pianole to popularne w XIX oraz na początku XX wieku urządzenia, odtwarzające muzykę ze specjalnych wałków. Utwór był zapisany na papierowej rolce w postaci małych dziurek, przez które przedostawało się powietrze sterujące mechanizmem młoteczków instrumentu. Wstęga papieru z zapisanym utworem miała tak rozmieszczone dziurki, że każda linia i naniesione na niej otwory odpowiadały jednemu dźwiękowi (np. im bardziej z prawej strony umieszczone były otwory, tym wyższemu odpowiadały dźwiękowi). Aby odtworzyć melodię pianista napędzał mechanizm za pomocą naprzemiennie wciskanych pedałów. Taśma z zapisem utworu obraca się, a powietrze tłoczone przez otwory znajdujące się w niej uruchamia dźwigienki, które uderzają klawisze. Instrument zachowywał się tak, jakby pianista naprawdę na nim grał. Pianola, którą można oglądać (a czasem i posłuchać) w Kozłówce, nie jest samodzielnym instrumentem, ale przystawką do fortepianu. Wyprodukowano ją na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Ma prostą obudowę i skromną dekorację: mahoniowy fornir oraz pilastry z konsolkami, dekorowane liśćmi akantu. Wieko otwierając się prezentuje na wewnętrznej stronie napis „Pianola”.

Bogatszy w ozdoby jest inny automat do odtwarzania muzyki ze zbiorów Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. To włoski pianomelodikon. Instrument jest ozdobą Małego Salonu. Powstał pod koniec XIX wieku w fabryce „Piani Melodii” Giovanniego Racci, w Bolonii. Jest to instrument w kształcie małego fortepianu, wsparty na trzech nogach. Dwie z nich to tralki, zakończone spłaszczoną kulą, ozdobioną akantami. Trzecią podporą jest rzeźba kobiety w wieńcu laurowym na głowie. Figura jest bardzo plastyczna, przedstawiona w ruchu (świadczą o tym m.in. rozwiane szaty postaci). Ozdobione płaskorzeźbami zostały również boki pudła instrumentu. Wśród dekoracji można znaleźć instrumenty muzyczne (lutnia, bębenek), liście wawrzynu, główkę amorka i muszle. Nie zachowała się natomiast rzeźba amorka, który siedział na wieku pianoli. Historia uszkodzenia pianomelodikonu wiąże się z filmem „Lalka”, na podstawie powieści Bolesława Prusa. Prace nad serialem telewizyjnym, w reżyserii Ryszarda Bera, rozpoczęły się w 1977 roku. Ekipa filmowa, z operatorem Jackiem Korcellim, scenografem Andrzejem Płockim i jego współpracownikiem, Andrzejem Halińskim, wypożyczyła z Kozłówki pianomelodikon. Podczas produkcji rzeźba drewnianego aniołka, siedzącego na pokrywie instrumentu, została zniszczona. Po zaistniałym incydencie kierownik produkcji Zespołu Filmowego „Pryzmat”, Jan Szymański, skierował do Kozłówki list o takiej treści: „Kierownictwo produkcji filmu telewizyjnego „Lalka” uprzejmie prosi o przesłanie nam fotografii putta (rzeźby) z pianoli. Rzeźbę tę chcemy wykonać i w ten sposób uzupełnić ubytek, powstały z naszej winy”. Niestety, do dnia dzisiejszego aniołek nie powrócił na pokrywę pianomelodikonu. Nasze Muzeum zyskało natomiast nową opowieść. Warto ją przytoczyć, choćby z okazji zbliżającej się akcji „Narodowego Czytania”. W tym roku jej bohaterem będzie Bolesław Prus i powieść „Lalka”, w której ekranizacji wystąpił okaleczony przez X muzę pianomelodikon z kozłowieckiego pałacu.

 

Opr. M. Januszek-Surdacka