„Wszędzie, gdzie mieszkają ludzie, mieszkają zegary…”

Kozłowieckie wnętrza zachwycają bogactwem wyposażenia. Zwiedzający podziwiają sufity, okazałe piece, bogato rzeźbione ramy luster i obrazów, stylowe meble. Zwracają uwagę także na zegary, bo prawie w każdym z pomieszczeń znajduje się piękny czasomierz. Nic dziwnego, że Konstanty Zamoyski zainteresowany był także tego typu arcydziełami. Zegary były przedmiotem luksusu, na który stać było tylko najbogatszych, a kolekcjonerską duszę zaspokajała piękna forma. Dla miłośnika techniki zapewne intrygujące były także same mechanizmy, bo to właśnie dzięki nim mogły powstawać interesujące obudowy.

Na przestrzeni wieków przyrządy do mierzenia czasu ewoluowały. Wraz z rozwijającą się nieustannie myślą konstrukcyjną, zmierzającą w kierunku uściślenia pomiarów czasu, zyskiwał na znaczeniu czynnik estetyczny. Coraz więcej pracy zaczęto poświęcać zróżnicowaniu obudowy pod względem kształtu, materiału i dekoracji. Zegar miał nie tylko wskazywać czas, ale cieszyć oko, wspomagać w pracy i równocześnie upiększać wnętrze. Miał też informować o pozycji właściciela, a nawet o cechach jego charakteru.

Oglądając kozłowieckie zegary można przebierać w stylach i formach. Uwagę przyciąga neorokokowy zegar konsolowy w stylu Ludwika XV z Gabinetu II Ordynata. Czasomierz paryskiej Firmy Martenot doskonale potęguje i kreuje nastrój wnętrza. Duszę zegara stanowi płytowy mechanizm zapadkowy z naciągiem sprężynowym (typu paryskiego), stosowany w zegarach z tygodniową rezerwą napędu, wyposażony w wychwyt hakowy z wahadłowym regulatorem chodu. Tarcza zegarowa umieszczona jest na okrągłej mosiężnej płycie z ażurowymi obramowaniami cyfr, które malowano czernią na medalionach z białej emalii. Godziny zapisane są systemem rzymskim, od I do XII, a minuty – arabskim, od 5 do 60, co pięć minut. Mechanizm zamknięty jest w szafce, przypominającej formą dziurkę od klucza, wykonanej z bukowego drewna barwionego na brązowo. Szafka u góry jest zaokrąglona, płynnie przewężona ku dołowi i rozszerzona u podstawy, wsparta na czterech nogach z brązu. Na górze posiada ruchome zwieńczenie w kształcie trapezu. Tło wewnętrzne szafki stanowi inkrustowana w szachownicę podłoga oraz tylne drzwiczki zdobione bogatą inkrustracją o motywach roślinnych, wzorowaną na XVIII-wiecznych markieteriach. Wnęki wyłożone są polerowaną blachą mosiężną i zamknięte ramkami odlanymi w brązie. Z przodu znajduje się przeszklona rama drzwiczek, a po bokach płytkie przeszklone okienka. Powierzchnia szafki oklejona jest płycinami rogowymi, barwionymi na wiśniowo, które doskonale imitują szylkret. Dodatkowo zegar zdobią półplastyczne odlewy z brązu w formie zwojów, spirali i motywów roślinnych. W dolnej części drzwiczek znajduje się (charakterystyczna dla zegarów z II poł. XIX wieku) antyczna scena porwania Dejaniry przez centaura Nessosa.

O wyborze tego zegara zadecydowały przede wszystkim względy artystyczne i wizualne walory obudowy niż sam mechanizm. W czasach Konstantego zegarów używano bardziej dla ozdoby niż dla faktycznego pomiaru czasu. Jedno jest pewne… „piękno kryje się w oku patrzącego”.

Z dawnych zbiorów Zamoyskich zachowało się jeszcze sześć innych zegarów. Pierwszy z nich podziwiać można w Gabinecie hrabiego Konstantego. Ustawiony na cylindrycznym biurku, XIX-wieczny czasomierz sygnowany: „Mme Gentilhomme/Palais Royal a Paris” zachwyca klasyczną rzymską formą. Dwa kolejne spotkać można w Sypialni Hrabiny. Saksoński zegar z Amorem i lirą („Melly R.& Cie”) zdobi fisharmonię, a drugi francuski („J. Ardavani”) z miniaturą Zofii – pięknej babki Konstantego, harmonizuje z wyglądem kominka. Dostojnie prezentuje się także XIX-wieczny zegar szafkowy, angielskiej firmy Maple & Co będący wyposażeniem Jadalni. Konstanty Zamoyski nie „zamknął” czasu wyłącznie w pałacowych wnętrzach. Oryginalne zegary znajdują się także na dziedzińcu (zegar słoneczny) i na wieży północnej.


Opr. Beata Filipowicz