Google+

 

Muzeum w sieci         Wirtualne zwiedzanie


 


 

ORGANIZATOR MUZEUM

Wszystkie odwiedziny: 6173960
Unikalne odwiedziny: 5963524


 

Ciepło, cieplej, gorąco

Według naukowców zimno nie istnieje. Jest tylko brak ciepła. Trudno nam w to uwierzyć, gdy nastają jesienne i zimowe miesiące. Jesień, niestety, nie chce nas już rozpieszczać wysokimi temperaturami. Marzniemy, sinieją nam nosy i zakatarzeni kładziemy się spać. Gwałtowny spadek ciepła natchnął kilka lat temu pracowników hotelu w Kensington do zaoferowania usługi ogrzewania pościeli przy pomocy… czynnika ludzkiego. Ubrany w odpowiedni uniform pracownik miał za zadanie na pięć minut wsunąć się pod kołdrę zanim położy się pod nią gość hotelowy. Dzięki temu hotel gwarantował „luksusowo” ogrzaną pościel, a wymarznięty miał satysfakcję korzystania z cieplutkiego łóżeczka.

Idealną przestrzenią na zimę byłby kącik z kominkiem, pledem i kotem. W Sypialni Konstantego Zamoyskiego jest okazały kominek, nieopodal znajdziemy też wspaniały piec (jeden z wielu). To mogłoby gwarantować komfortowe ciepło, jednak znaczna wysokość pomieszczenia i jego spora przestrzeń sprawiły, że w pałacowych salonach bywało chłodniej niż chłodno.

Tuż przy łożu, na dywanie ustawiona została szkandela (termofor) do ogrzewania pościeli. Płaski, owalny zbiornik na wodę wykonany jest z tłoczonej miedzianej blachy. Ma żelazne uchwyty i ołowiany korek. Wierzchnia część jest udekorowana ornamentem roślinnym. Prawdopodobnie pochodzi z XIX wieku.

Termofory, czyli pojemniki napełniane gorącą (lub zimną) wodą służyły i służą nadal do ogrzewania (niekiedy i chłodzenia) ciała. Etymologia nazwy wywodzi ją z greckiego termo i phoros, czyli w wolnym tłumaczeniu „niosący ciepło”. Początki historii termoforu to „gorący kamień”, czyli rozgrzana cegła obłożona w płótno. W VIII wieku wspominano o korzystaniu z nich podczas obrzędów liturgicznych. Około 1520 roku opisywano już termofory z cyny, a ich walorami mogły cieszyć się jedynie osoby majętne. Kolejnymi materiałami, z których korzystano, stały się mosiądz i miedź, zwłaszcza ta ostatnia, jako bardzo dobry przewodnik ciepła, pozwalający dostosowywać się do różnych kształtów. Z czasem termofory tworzono też z aluminium, z elementami szklanymi, porcelanowymi. Bywały efektownie zdobione, grawerowane monogramem.

Szkandele często były wyposażone w rączkę o długim trzonku, a ich wkład stanowiły rozgrzane węgle lub gorąca woda. Niektóre wypełniano gorącym piaskiem.

Ogrzewanie lub chłodzenie tkanek pomaga miejscowo złagodzić dolegliwości bólowe, dlatego termofor miał zastosowanie w medycynie, używany jest po dzień dzisiejszy. Jednym z wariantów ich wykorzystania były także ceramiczne lub metalowe nagrzewacze do stóp, idealne nie tylko do zacisza domowego, ale też do olbrzymich i wiecznie niedogrzanych kościołów. Korzystano z nich podczas podróży powozami w jesienne i zimowe miesiące.

Termofory gumowe opatentowano w 1903 roku dzięki wynalazcy polsko-chorwackiego pochodzenia Eduarda Slavoljuba Penkali (1871–1922).

 

Oprac. Magdalena Pilsak